Za miesiąc święta

Właśnie do mnie dotarło, że dokładnie za miesiąc będą święta… Jakoś na co dzień, zwłaszcza mając kalendarz przerzucony na listopad, o tym się nie myśli. A tak się zastanawiałam ostatnio dlaczego moja rodzicielka wspomina o wymienieniu mebli kuchennych. Zadziwiające jest to, że na co dzień jej nie przeszkadzają, ale od święta (czytaj: jak zjeżdża się rodzina), okazuje się nagle, że są już stare, oraz – standard: że lodówka jest za mała. Co prawda nie wyprodukowano jeszcze chyba lodówki do celów normalnej sprzedaży (przemysłowe i do restauracji tu pominę), która by pomieściła to co naszykuje na święta 🙂 Na szczęście wszystko ładnie schodzi, a na chwilę schłodzić można w piwnicy, bez której nie wyobrażam sobie świąt u rodziców. Zresztą, zapewne jak co roku wyda tyle kasy na prezenty i prowiant, że projekt pt. nowe meble kuchenne będzie trzeba odłożyć na dalszą, bliżej nie określoną przyszłość.

A za kilka dni Andrzejki, choć w praktyce chyba wszyscy będą balować dziś i jutro 🙂 Więc miłego imprezowania 🙂 Ja niestety żadnego Andrzeja ani Angeliny nie znam (albo raczej z żadnymi nie utrzymuję kontaktów wystarczająco bliskich), więc muszę się obejść tradycyjnymi imprezami nie powiązanymi z imieninami.

Co jeszcze? W najbliższym czasie trzeba by się wybrać z dzieckiem do sklepu, żeby zrobić prezent mikołajkowy dla wylosowanego kolegi z klasy. Ostatecznie, przecież nie będę sama wybierać, żeby nie było, że kupiłam coś nudnego, czy oldskulowego 😉

Wiosennie po świętach

Święta, święta a po …

Święta, święta a po świętach został mi tłuszczyk. Niestety nie w lodówce tylko na ciele, więc nie jest tak łatwo się go pozbyć. Dziś pogoda przednia, niebo lazurowe, aż chciałoby się wskoczyć w dres i iść pobiegać, tyle że ja biegać nie lubię odkąd mam problemy z kręgosłupem. Ale coś z sobą zrobić trzeba. Może więc jakieś mniej obciążające ćwiczenia na świeżym powietrzu, albo chociaż przy otwartym oknie… Trzeba, koniecznie trzeba, bo tak już mam, że każdy dodatkowy kilogram odczuwam i jakoś tak mi ciężko i nieprzyjemnie. A najgorsze jak człowiekowi ciasno we własnych ciuchach; wtedy dochodzi dodatkowy dyskomfort, więc nie ma bata, trzeba wrócić do wcześniejszej wagi, która co prawdy daleka była top modelkom, ale stanowiła złoty środek pomiędzy tym co by się chciało mieć, a tym co można biorąc pod uwagę uwielbienie dla jedzonka.

Dziś sąsiadka mówiła, że jej krokusy i narcyzy zakiełkowały. I znów zamieszanie w pogodzie i wiosna w styczniu…

Będzie urlop :)

Yes, yes, yes 🙂 Mam zatwierdzony urlop od 23 grudnia do 2 stycznia, czyli w praktyce do 5 🙂 Wzięłam tylko 6 dni urlopu a mam wolne prawie 2 tygodnie – bez poniedziałku przedświątecznego, bo zawsze wtedy „coś się musi urodzić”, więc zapewne i tak by było wydzwanianie, albo i konieczność podjechania do pracy czy chociaż posiedzenia przy kompie, co w rezultacie nie miałoby większego sensu. Tak czy inaczej w przedświąteczny weekend wysprzątam mieszkanie, a od 23 będzie pieczenie i gotowanie, a później wielkie odpoczywanie i imprezowanie aż do 5. Co prawda mogłabym wziąć 5. też wolne, ale zapewne będzie luźna, zaspana atmosfera, a poza tym inni też chcieli. Ciekawe czy da się jeszcze zaklepać miejsce w jakimś przyzwoitym cenowo pensjonacie w górach, na terminy poświątecznie-sylwestrowe… Co prawda nad morzem też by mogło być ciekawie w zimie (nigdy nie byłam, ale zawsze chciałam się wtedy wybrać), ale małe miejscowości pewnie są wtedy „wymarłe”, a w większych zapewne już będą zajęte pokoje. Sopot, Gdańsk czy Gdynia mogą być nie na moją poświąteczną kieszeń (zwłaszcza w Sylwestra), a Kołobrzeg czy Świnoujście… hm… nie wiem. Póki co cieszę się przyszłym wolnym.

Dziś w szkole dyskoteka andrzejkowa. Dzieciaki robiły dekoracje i szykowały stroje. A my może otworzymy kupione wczoraj winko. Ostatecznie to Beaujolais Nouveau, więc nie może stać 🙂

Wpis

Ech, ile to czasu minęło od ostatniego wpisu… Ferie już dawno się skończyły. Wycieczka jak to wycieczka, szybko minęła. A do nas dotarła wiosna; najpierw ta atmosferyczna, a później kalendarzowa. Marzec już się kończy i trzeba by zacząć planować majówkę. W tym roku wszystko pięknie się  układa: 1 maja to czwartek, 3 – sobota, więc bez proszenia bierzemy 2-go wolne. Tydzień wcześniej święta. Sporo wolnego skumulowało się. Oby tylko pogoda dopisała, to można bardzo przyjemnie ten czas wykorzystać w gronie rodzinnym. Co do wyjazdów, to korci mnie, żeby zarezerwować pensjonat na długi weekend, ale trochę obawiam się, że przytrafi się gastronomiczna pogoda i niemała kasa nie zostanie należycie wykorzystana… Pewnie bezpieczniej i taniej nic nie rezerwować, tylko poszukać ciekawych miejsc w okolicy powiedzmy 150 km i tam się wybrać…