Wiosennie po świętach

Święta, święta a po …

Święta, święta a po świętach został mi tłuszczyk. Niestety nie w lodówce tylko na ciele, więc nie jest tak łatwo się go pozbyć. Dziś pogoda przednia, niebo lazurowe, aż chciałoby się wskoczyć w dres i iść pobiegać, tyle że ja biegać nie lubię odkąd mam problemy z kręgosłupem. Ale coś z sobą zrobić trzeba. Może więc jakieś mniej obciążające ćwiczenia na świeżym powietrzu, albo chociaż przy otwartym oknie… Trzeba, koniecznie trzeba, bo tak już mam, że każdy dodatkowy kilogram odczuwam i jakoś tak mi ciężko i nieprzyjemnie. A najgorsze jak człowiekowi ciasno we własnych ciuchach; wtedy dochodzi dodatkowy dyskomfort, więc nie ma bata, trzeba wrócić do wcześniejszej wagi, która co prawdy daleka była top modelkom, ale stanowiła złoty środek pomiędzy tym co by się chciało mieć, a tym co można biorąc pod uwagę uwielbienie dla jedzonka.

Dziś sąsiadka mówiła, że jej krokusy i narcyzy zakiełkowały. I znów zamieszanie w pogodzie i wiosna w styczniu…

Wpis

Ech, ile to czasu minęło od ostatniego wpisu… Ferie już dawno się skończyły. Wycieczka jak to wycieczka, szybko minęła. A do nas dotarła wiosna; najpierw ta atmosferyczna, a później kalendarzowa. Marzec już się kończy i trzeba by zacząć planować majówkę. W tym roku wszystko pięknie się  układa: 1 maja to czwartek, 3 – sobota, więc bez proszenia bierzemy 2-go wolne. Tydzień wcześniej święta. Sporo wolnego skumulowało się. Oby tylko pogoda dopisała, to można bardzo przyjemnie ten czas wykorzystać w gronie rodzinnym. Co do wyjazdów, to korci mnie, żeby zarezerwować pensjonat na długi weekend, ale trochę obawiam się, że przytrafi się gastronomiczna pogoda i niemała kasa nie zostanie należycie wykorzystana… Pewnie bezpieczniej i taniej nic nie rezerwować, tylko poszukać ciekawych miejsc w okolicy powiedzmy 150 km i tam się wybrać…