Koniec beznadziejnego roku

Nareszcie koniec koszmarnego roku. Koronawirus sprawił, że był bardzo męczący, a jednocześnie nudny i dający po kieszeni. Większość moich planów została przesunięta na jakieś tam „później”. Zamiast oszczędzać, uszczupliłam oszczędności. Zamiast ćwiczyć, rozleniwiłam się i przytyłam. Zamiast dbać o siebie, odpuściłam. Nic mi się nie chce – to jedno z haseł tego roku. Niech już odejdzie.

Do tego zaczęłam chorować, co jest trudną sprawą przy obecnych problemach z kontaktem z lekarzami. Ba, nawet byłam na kwarantannie…

Kupiłam szampana i dobre wino, żeby należycie przywitać Nowy Rok, z którym wiążę duże nadzieje na zmianę. I wiem, że to tylko zmiana daty, cyferki – jak chcą niektórzy – ale w coś trzeba wierzyć, a ja wierzę, że zmiana daty zakończy tę trudną sytuację.

Składam więc wszystkim i sobie najlepsze życzenia noworoczne, abyśmy wrócili do normalności 🙂 Tylko tyle i aż tyle.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.