Afera z egzaminami

Ech, to nagrywanie… Nie od dziś wiadomo, że inaczej rozmawia się oficjalnie, a inaczej wśród znajomych 🙂 Nie od dziś też wiadomo, że egzaminy są tak przeprowadzane, żeby nie było 100-procentowej zdawalności. I to bez względu na to czy chodzi o maturę, egzamin na prawo jazdy czy o egzaminy na studiach. Na studiach jest jeszcze rozróżnienie na przedmioty uznawane za mniej ważne i ważniejsze, które z niewiadomych powodów powinny być trudne i często oblewane. Co jakiś czas ten schemat łamie jakiś wywyższający się profesor mniej znaczącego przedmiotu.

A dlaczego taki kilkuwątkowy wstęp? Dlatego, że profesorowie – wśród których wielu nie słynie specjalnie znajomością zaganień informatycznych – dali się nagrać na prywatnej rozmowie o zdawalności egzaminu z anatomii na dwóch uczelniach medycznych. A konkretnie na narzekaniu, że w nauczaniu zdalnym zdawalność jest zbyt wysoka i trzeba jakoś to zmienić.

No cóż, studenci lepiej ogarniają komputery niż ich wykładowcy i zapewne znaleźli sposoby na trudne przedmioty. Z jednej strony to problem, bo jak po takim zdalnym nauczaniu mają leczyć. A z drugiej wtopa profesorska. Okazuje się, że po żadnej stronie nie gra się fair play ;P No więc do afer politycznych doszła afera z egzaminami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.