Co się zmieniło

Znowu dawno nie pisałam, więc teraz postanowiłam pokrótce uaktualnić co się zmieniło. A zmieniło się sporo. Ludzie przyzwyczaili się do epidemii, albo po prostu osiągnęliśmy efekt wolno gotowanej żaby. Pojawił się bunt i nikt już nie chce siedzieć w domu.

Gospodarka została odmrożona, ludzie wrócili do pracy, ruszyli na urlopy. To spowodowało drastyczny wzrost zachorowań. W sumie spowodowany ignorancją. Wiele osób twierdzi: nie chorowałem/chorowałam, nie znam nikogo kto by chorował, więc choroba nie istnieje, ewentualnie – nie jest tak groźna jak mówią. Idiotyczne myślenie prowadzące do sytuacji, w której ludzie zakładają, że w każdej rodzinie ktoś powinien umrzeć, aby reszta uwierzyła.

Przy okazji mamy do czynienia z takimi sytuacjami, w których osoby chore, na kwarantannie jadą sobie np. nad morze, nie uważają, zarażają innych, bo „nikt nie będzie im psuł urlopu”. Słowo daję, takich ludzi powinno się zamykać, może wtedy by zrozumieli. I mam szczerą nadzieję, że tak zostaną potraktowani.

W związku z pandemią rządzący w pilnym trybie przyjęli pakiet „ratunkowych” ustaw. Przy okazji do każdej dorzucili coś ekstra, czego w normalnych warunkach nie przeforsowaliby ze względu na protesty społeczne np. zaostrzenie prawa karnego, poszerzenie uprawnień myśliwych, itp. Firmy dostały wsparcie – „odpuszczenie” ZUSu na 3 miesiące, mikropożyczki, postojowe, dotacje.

Osoby prywatne zyskały bon turystyczny, który początkowo miał być dla wszystkich, a wyszło na to, że jest tylko dla dzieci, na które rodzice pobierają 500+. Bon funkcjonuje dopiero trzeci dzień, a już ponoć handel nimi kwitnie. Kolejny duży wydatek budżetowy, trafiony jak kulą w płot, ale szumnie reklamowany.

Mieliśmy też sporo afer związanych z wydawaniem horrendalnych kwot na karty do głosowania w wyborach, których nie było, maseczki, rękawiczki, kombinezony, respiratory, itd. które nie spełniają wymagań co do bezpieczeństwa. Ich sprawcy się tym nie przejmują, bo ustawowo wyłączyli sobie odpowiedzialność; nie, nie każdą, trzeba znać tajne hasło. Zdradzę Wam jednak, że brzmi on „walka z covidem”.

A ja w ramach zakupów postanowiłam się zaopatrzyć w nowe sukienki. A co będę sobie żałować… Poza tym trzeba sobie jakoś poprawić humor.

To tyle w ramach podsumowania. Trzymajcie się zdrowo 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.