Witajcie

Z najgłębszych czeluści twardego dysku wyciągnęłam archiwum bloga, którego wcześniej musiałam zamknąć, i postanowiłam go ożywić. Póki co ożywienie polega na wgraniu go na nowy serwer. A co będzie dalej, to czas pokaże. Mam nadzieję, że tutaj będzie bezpieczny i znowu serwerownia – czy ktoś tam – nie postanowi wszystkiego zamknąć na przysłowiowe cztery spusty…

Nie przewiduję szaleństwa w mojej działalności pseudoliterackiej 😉 Za długo bloguję, żebym mogła oczekiwać od siebie jakiejś systematyczności w przenoszeniu myśli do sieci. Ale od czasu do czasu miło jest naskrobać coś od siebie. Przyjemnie mi się później wraca do tej twórczości.

Może komuś innemu też…

A to piękne zdjęcie na okładce to Pieniny i obłędny poranny widoczek. Coś wspaniałego. Dla takich chwil warto się zerwać przed świtem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.