Yyyy, już jestem

Nigdy nie grzeszyłam jakąś wyjątkową aktywnością na blogu, ale jednak od czasu do czasu coś napisałam. Tym razem okazuje się, że zrobiłam sobie urlop od kwietnia. No cóż, nie będę się tłumaczyć. Widocznie tak miało być. Tym bardziej, że poza porą roku niewiele się u mnie zmieniło. To znaczy, oczywiście, zmieniają się ciuchy, buty, zwyczaje żywieniowe, humor (zdecydowanie lepszy przy ładniej pogodzie)… Ba, nawet zmienił mi się gust muzyczny. A może nawet nie zmienił, tylko zatoczył kółeczko i wrócił trochę do dawnych lat…

Co tu jeszcze? Ostatnio zmieniło mi się ubezpieczenie 😉 Nie bardzo miałam na to wpływ, a właściwie nie miałam żadnego poza możliwością rezygnacji, albo akceptacją zmian. Ale za to poczytałam sobie trochę o warunkach ubezpieczenia. To też u mnie nowość, bo do tego typu pism, podobnie jak do instrukcji obsługi mam duży dystans. A właściwie miałam – to kolejna zmiana. Bo zaczęłam czytywać także instrukcje obsługi. Zaczęło się od lodówki 🙂 Przeczytałam, a jakże. Doszłam do wniosku, że osoby piszące te instrukcje albo są upośledzone umysłowo (nie obrażając osób upośledzonych, bo to choroba jak inne, tyle że co tu kryć, zmieniająca sposób postrzegania świata), albo adresują tekst do upośledzonych umysłowo, albo mają duże poczucie humoru… A może wszystko naraz. Jeszcze 10-20 lat temu śmialiśmy się z amerykańskich instrukcji w stylu: kierowca nie może przesiadać się na tylne siedzenie prowadząc auto, a dziś mamy to samo u siebie.

No więc przeczytałam, poza instrukcją obsługi lodówki (i lampek – również interesująca lektura 🙂 ) także warunki ubezpieczenia i przejrzałam stawki odszkodowań i stwierdzam, że o ile składkę mi podnieśli, o tyle na odszkodowaniach zaoszczędzą. Bo ok, zgadzam się że za wypadki odszkodowania są coraz wyższe, ale z tabeli wynikają ograniczenia – nie za każdy wypadek i nie w każdym wieku. Dla przykładu – w pewnym wieku maleją odszkodowania za śmierć w wyniku zawału, a rosną za śmierć w wypadku komunikacyjnym. Widocznie starsze osoby są ostrożniejsze i rzadko kiedy w wypadkach giną. A młodsi, pałętający się po ulicach z nosami wlepionymi w smartfony, za wypadek nie dostaną za dużo (znaczy ich rodziny). Za to dostaliby za zawał, który – jak statystyki pokazują – nie zdarza się często. I tak mi z tych tabel ubezpieczyciela wychodzi, że trzeba nie tylko wiedzieć jak żyć, ale też jak, gdzie i kiedy umierać…

Co jeszcze z nowości? W zeszłym miesiącu wypróbowałam kilka przepisów na serniki. Bo serniki, to taka moja pięta Achillesowa. Prawie nigdy mi nie wychodzą. Rodzina więc miała sernikowy czerwiec. To nowość. Niestety nie wszystko było nowe – żaden nie wyszedł tak jak powinien 🙁 No cóż, nie samymi nowościami człowiek żyje 🙂