Wyprzedaże i niepokój

Z braku czasu i ochoty do przepychania się między ludziskami na początku stycznia, a może również dlatego, że później są większe obniżki, wybrałam się na przechadzkę po sklepach dopiero wczoraj. Sądząc po sms-ach, które dostaję, rzeczywiście teraz jest najtaniej. Znalazłam trzy pary świetnych, pięknych butów na lekką zimę, w rewelacyjnych wręcz cenach. Wzięłabym wszystkie, gdyby nie to, że zostały same numery 35 i 36, czasem jeszcze 40 i 41, a ja mam bardzo standardową stopę o numerze 38… No i tyle było wczoraj z moich „butowych” zakupów… Niestety ciuchy z obniżkami też już były mocno przetrzebione, więc na pocieszenie wybrałam kilka z kolekcji wiosennej 🙂

Ostatnio mój niepokój wzbudza pewne dziwne zjawisko. Jak zjem kilka czekoladowych pralinek, zatykają mi się uszy. Nie na długo, ale jednak. Mam nadzieję, że nie mam predyspozycji do cukrzycy…