Ochota na podróże

Wiosna, wiosna, wiosna 🙂 Ilekroć spoglądam przez okno na tę piękną pogodę, mam ochotę wsiąść do auta i wybrać się na wycieczkę. Jakoś ciężko wysiedzieć przy biurku i jeszcze skupić się na pracy. W taką pogodę uwielbiam podróżować. Mogłabym objechać Polskę dookoła 🙂 Pojechać najpierw do Krakowa, pochodzić po Rynku, po Wawelu i wzdłuż Wisły, zjeść coś dobrego w Jamie Michalika; wieczorem pojechać do Zakopanego, pochodzić po Krupówkach, wziąć nocleg w Zakopanem, a na drugi dzień wybrać się nad Morskie Oko albo do Doliny Kościeliskiej (żeby się nie przemęczać), później pojechać do Zamościa (bo wybieram się tam od kilkunastu lat, ale jakoś dojechać nie mogę), następnego dnia do Białegostoku odwiedzić D., a później jeśli jeszcze nie będę miała dość siedzenia za kółkiem – do Trójmiasta i do domu. W zasadzie w ciągu powiedzmy tygodnia można objeździć różne miejscowości i zrobić sobie fajną wycieczkę 🙂 Tylko, że akurat wielu kontrahentów obudziło się z zimowego snu, nasze szefostwo też, więc o urlopie można pomarzyć. Tym bardziej, że rozpoczął się u nas sezon grypowy, dużo osób uparcie przychodzi do pracy kaszląc i smarkając, i tylko patrzeć jak wszyscy się rozchorujemy. W każdej kolejnej pracy dziwi mnie to, że ludzie potrafią przychodzić schorowani do pracy, a szefostwo na to nie reaguje. Przecież to narażanie innych, a poza tym żenada takim zachrypniętym głosem (jak po ostrej imprezie) rozmawiać z kontrahentami.

Trzeba pomału chować do szafy zimową odzież i buty i wyciągać wiosenne, lżejsze. Już się nie mogę doczekać, zwłaszcza cieńszych kurtek i płaszcza (bo jako zmarzluch nadal chodzę w zimowych), bo w wiosenno – jesiennych botkach przechodziłam niemal całą zimę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.