Klęska urodzaju

Lubię smak cytrusów. Może nie uwielbiam, ale naprawdę lubię. Kojarzą mi się zdecydowanie ze świętami, z grudniem. Uwielbiam wtedy ich zapach. Przed mikołajkami prosiłam, żeby mi nie kupować żadnych słodyczy, ani drogich prezentów i że będę szczęśliwa gdy dostanę torbę pełną cytrusów. Założyłam – sama nie wiem czemu – że nie zostanę wysłuchana i dzień przed mikołajkami będąc w markecie, kupiłam sporą ilość pomarańczy, mandarynek i grejpfrutów. Ogromnie się zdziwiłam, gdy następnego dnia rano dostałam wielką torbę z mandarynkami, pomarańczami, grejpfrutami i pomelo… 🙂 A że w zasadzie u mnie w domu tylko ja jem cytrusy, więc mój organizm od dwóch dni otrzymuje ogromną ilość witaminy C 🙂 I jeszcze to trochę potrwa zanim się uporam z tą klęską urodzaju. Hmm, a jeszcze kilka dni temu stwierdziłam, że jem za mało owoców i warzyw… Jak to życie potrafi zaskakiwać nawet w tak banalnych sprawach 🙂

Za dwa tygodnie z małym hakiem, ŚWIĘTA 🙂 A po nich dzień będzie się wydłużał… Czyż to nie cudownie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.